Dr Stanisław Bisztyga
WypowiedziKwestia Kampusu pojawiała się w moim życiu kilka razy. Najpierw wtedy, kiedy byłem studentem, ale wtedy mówiło się o wirtualnej rzeczywistości kreowanej od początku lat 70-tych, że powstanie jakieś niezwykłe miasteczko dla studentów, oprócz tego, które już było. Później się to troszkę materializowało w połowie lat 90-tych, ale te pola w stronę ulicy Kobierzyńskiej tam gdzie teraz jest Kampus to tak były polami, pierwsi tam się chyba deweloperzy pojawili i nawet niezbyt dobry interes na tym zrobili w kontekście późniejszych decyzji. Tak, że wiara w to, że powstanie Kampus w mieszkańcach Krakowa była chyba znikoma. Później to się ożywiło, różni wielcy ludzie w to się włączyli, bardzo ważna rola Pana Stanisława Kracika i Pana Kazimierza Barczyka, a ja tak czynnie włączyłem się w projekcie gdy byłem senatorem, to były lata 2007-2011. I ten problem wracał do nas kilka razy, a szczególny epizod, którego byłem udziałowcem to było wtedy gdy jako rzecznik dyscypliny w Klubie Parlamentarnym Platformy Obywatelskiej zapomniałem sobie poinformować moich kolegów senatorów o tym, że jest dyscyplina w kwestii odrzucenia projektu Kampusu Krakowskiego. Takie pomyłki czasami się zdarzają, zdarzały i zdarzać będą zwłaszcza gdy sprawy dotyczą kwestii związanych z regionem, z którego dany parlamentarzysta pochodzi. To nie było tak, że była jednomyślność, był duży opór uczonych z tego co pamiętam Poznańsko-Gdańskich i oni też uważali, że w ich ośrodkach powinny być pieniądze na tego typu inwestycje i jak to uczeni mieli dużo z tym problemów i wątpliwości. I w wyniku tej pomyłki poprawka została przez Senat przyjęta i później już strasznie trudno ją było w sejmie odrzucić. Muszę tu jeszcze kolejny raz podkreślić rolę Kazimierza Barczyka, który pilnował żebym ja jako człowiek urodzony w Myślenicach, dużo myślę o wielu sprawach, a Pan Kazimierz Barczyk sprawił żebym bez przerwy myślał o Kampusie. I w zasadzie przerw w myśleniu o Kampusie nie miałem, myślałem o Kampusie w dzień i w nocy, a szczególnie w dniu gdy trzeba było głosować i gdy przyszło mi się pomylić. I to jest cała moja przygoda z Kampusem, jest, że tam bardzo często Biblioteka, później Papieska Akademia Teologiczna, firma, w której pracowałem budowała tą Bibliotekę, późnej tam były jakieś problemy techniczne, ale się to wszystko wyjaśniło i z radością teraz jeżdżę na Kampus, ale jednocześnie z pewną trwogą bo wydaje mi się; że to trzeba dalej tam inwestować, że tam dalej będą potrzebne środki i że ten pierwszy krok, który został zrobiony powinien być kontynuowany. Młodzież tam cudownie się czuje i wyrosło nam wielkie centrum naukowo-dydaktyczne. I przecież i Park Technologiczny i te wszystkie rzeczy związane z innowacyjną gospodarką, związane z innowacjami, związane z nowoczesnymi technologiami to aż miło jest patrzeć jak to wszystko się rozwija i bardzo się cieszę, że taki mały robaczek jak ja Stanisław Bisztyga z Myślenic, ma w tym swoją, może małą, może dużą, to już historia oceni, cegiełkę. Kwestia Kampusu, co trzeba podkreślić, bardzo zjednoczyła krakowskich parlamentarzystów, co się rzadko zdarza, ale zaczęli mówić normalnym ludzkim językiem tak jakby to były Święta Bożego Narodzenia, a to nie były Święta Bożego Narodzenia, bo to był normalny okres pracy parlamentarnej i wszyscy bez względu na przynależność klubową byli w tej kwestii jednomyślni. Nie chciałbym tu nikogo wyróżniać, ale jak pamiętam tam bardzo mocno Pani Katarzyna Matusik-Lipiec, Pan Poseł Lassota, wcześniej Poseł Kracik się angażowali i każdy później w późniejszym okresie z poszczególnych formacji, trudno jest ich wszystkich wymienić, ale absolutnie należy podkreślić tą jednomyślność, nie było nikogo kto nie chciałby pieniędzy z parlamentarzystów krakowskich na ten cel. I to było takie miłe i byłoby tak pięknie gdyby w wielu kwestiach współcześnie, bo to już było kilka lat temu, kiedy te decyzje zapadały, gdyby tak się udało to przenieść na grunt współczesności czego aktualnie urzędującym parlamentarzystom z całego serca życzę, żeby takie Kampusy i różne inne kwestie związane z Małopolską bardzo ich łączyły i żeby ludzkim językiem mówili nie tylko z okazji Świąt Bożego Narodzenia. W latach 1998-2002 byłem Radnym Miasta Krakowa i ten temat Kampusu również wracał, ale wracał za sprawą Pana Ministra Kazimierza Barczyka, który na ten czas był w rządzie Pana Premiera Buzka i pamiętam spotkanie z udziałem Pana Premiera z inicjatywy właśnie Pana Przewodniczącego Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski i tam był wspólny problem bo się okazało, że jednak miasto jest potrzebne w realizacji tego projektu, oprócz pieniędzy rządowych potrzebne jest również wsparcie lokalne głównie jeżeli chodzi o infrastrukturę. I takie deklaracje tam na tym spotkaniu zostały podjęte. One dotyczyły kilkuset milionów złotych i głównie infrastruktury, szybkiego tramwaju, co zresztą jak historia pokazała się wszystko spełniło. Nie były to tylko czcze deklaracje co się bardzo często politykom, zwłaszcza współcześnie rządzącym, zdarza, ale były to realne deklaracje, które zaowocowały później rozbudową Kampusu i tym jaki on jest w tej chwili. To była taka moja pierwsza refleksja i taki duży kontakt. O ile pamiętam to był rok 2000 i wtedy projekt ustawy w sprawie Kampusu przygotował Pan Poseł Minister Kazimierz Barczyk i tam był taki wymóg wkładu miasta. I trzeba powiedzieć, że ówczesny Prezydent Pan Andrzej Gołaś, budowniczy zresztą wielu mostów i Wicerektor AGH odniósł się do tego niezwykle przyjaźnie, przekazywał nam to również na Sesji Rady Miasta i te deklaracje, które zostały złożone to był właśnie wynik konsultacji Pana Przewodniczącego Barczyka, Pana Ministra Barczyka, Pana Premiera i Pana Prezydenta Gołasia. Co trzeba podkreślić, samorząd bardzo mocno się włączył, bo takie było oczekiwanie rządu, oczekiwanie było takie i myśmy naprzeciw temu oczekiwaniu wyszli i to była taka harmonijna, piękna współpraca, której niestety nam we współczesności mocno brakuje. W latach 2007-2011 miałem zaszczyt reprezentować Małopolskę w Senacie. Ten projekt Kampusu przewijał się przez naszą aktywność, przez nasze prace, ale nabrał pewnej mocy w 2008 roku, gdy ówczesny Rektor Pan Karol Musioł, a także Pan Przewodniczący Barczyk bardzo aktywnie zabiegali o to żeby zwiększyć pulę środków, ponieważ one były niewystarczające bo tam kwestie VAT dochodziły i kończył się również okres finansowania i chodziło o to żeby to przedłużyć, kończył się okres finansowania projektu, to był tok 2010, i trzeba było go przedłużyć. Przygotowany został projekt ustawy, który trafił do sejmu i trafił również do senatu widać było duże zaniepokojenie środowisk naukowych poznańsko-gdańskich dlatego, że profesura poznańsko-gdańska uznała, że jeżeli Kampus Uniwersytecki dostanie 200 mln, a nie 110 mln to zabraknie środków dla nich. I to było złe rozumowanie, ale niestety ono powodowało, że projekt nie miał takiej powszechnej akceptacji i życzliwości. Z jednej strony wielka wola środowisk krakowskich Pana Rektora i Pana Przewodniczącego Barczyka, a z drugiej strony ten opór materii, który był spowodowany jak to zawsze partykularnymi interesami, że to nie nasze, jak nie nasze to nie koniecznie trzeba to wspierać. I później się pojawił problem głosowań, który zawsze wzbudza dużo emocji, bo w sejmie trzeba powiedzieć absolutnie ponad wszelkimi podziałami lobby krakowskie bardzo mocno lobbowało ten projekt i tutaj była jednomyślność, której niestety teraz we współczesności też brakuje, później to trafiło do senatu. I tutaj dość zabawna historia, bo jako rzecznik dyscypliny ówczesnej zapomniałem poinformować moich współsenatorów o obowiązującej w tej kwestii dyscyplinie. Takie rzeczy się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą, ponieważ często ta pamięć jest dyktowana również tym z jakiego środowiska pochodzimy i jakie problemy, a zwłaszcza dotyczące tego środowiska są procedowane. W wyniku tej pomyłki projekt został zatwierdzony, nie było 110 mln tylko dodatkowo 200 mln, a więc w sumie 300 mln i to trafiło do sejmu i później już w trakcie czasami emocjonujących dyskusji okazało się, że projekt jest bardzo mocno popierany przez rząd i w zasadzie przez wszystkich, a na początku wcale tak nie było. Tu jeszcze raz trzeba podkreślić ogromną zasługę ówczesnych władz krakowskich, całego lobby parlamentarnego, poselskiego i senackiego i oczywiście Przewodniczącego Kazimierza Barczyka, bez którego nic by się nie wydarzyło. Z tym głosowaniem była dość zabawna historia dlatego, że wszyscy parlamentarzyści krakowscy byli za, jak to zwykle głosowania tego typu są albo w nocy, albo jakoś tak, że często ludzie nie mają świadomości co głosują. Dość na tym, że krakowscy parlamentarzyści w sejmie dopilnowali, że poprawka zwiększająca o 200 mln zł przeszła, to wywołało konsternację uczonych, ale również Ministerstwa i w tej sprawie rozmawiał z nami jako parlamentarzystami klubu senatorskiego nawet sam Premier Tusk, apelując o to żeby jednak nie rozwalać budżetu i żeby te pieniądze do pierwotnego projektu przywrócić. I tutaj oczywiście wysłuchaliśmy z wielką radością, ale później sumienie małopolsko-krakowskie kazało nam postąpić tak jak postąpić. Zresztą ja nie mógłbym inaczej postąpić bo nie mógłbym się pokazać w Krakowie, ponieważ Przewodniczący Barczyk, gorąca linia była wiele razy w tej sprawie, dzwonił i nie pozwalał nam o projekcie zapomnieć, mało tego, nawet był skłonny przygotowywać nam wszystkie wystąpienia i poprawki i powiedzieć co mamy powiedzieć, ale generalnie radziliśmy sobie z tym na tyle na ile żeśmy potrafili, nigdy nie jesteśmy w stanie Przewodniczącego Barczyka doścignąć w swoim wypowiadaniu myśli, ale staraliśmy się żeby interes miasta Krakowa, Pana Rektora a także wieloletnie starania, bo przecież to była wisienka na torcie, to się zaczęło 10 lat wcześniej, w związku z powyższym jak ktoś powiedział A, a powiedzieli A Pan Premier Buzek, Pan Przewodniczący Barczyk, a także Pan Rektor Koj, Pan Rektor Musioł i Prezydent Gołaś to trzeba to było również zakończyć. I bardzo się cieszę, że to był czas takiej mojej aktywności parlamentarnej, że byłem w senacie, że wszyscy parlamentarzyści bez wzglądu na przynależność partyjną wokół tego problemu się zjednoczyli. Muszę powiedzieć, że chyba był jeden z ostatnich przykładów gdzie tak jednym głosem mówili parlamentarzyści Małopolski i do tej pory mi tego właśnie w sejmie brakuje. Więc mam nadzieję, że Pan Przewodniczący Barczyk wymyśli nowy projekt typu Centrum Muzyki, to również taką jednomyślność uda mu się uzyskać, czego z całego serca Krakowowi i Panu Przewodniczącemu życzę.
Rok 2017, część II