Krzysztof Kiendra
WypowiedziPracowałem również długo w Miastoprojekcie Kraków, potem byłem na stażach we Włoszech, we Francji i po przyjeździe w roku 1990 założyłem własną firmę pod nazwą Agencja Projektowa Architektury EXPO. Firma zajmuje się przede wszystkim projektowanie budynków użyteczności publicznej, stąd mój kontakt sprzed 12 laty z Uniwersytetem Jagiellońskim. Kontakt zaczął się na tej zasadzie, że Uniwersytet jednym z obiektów, który budził moje zainteresowanie był Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej, ten budynek został wstępnie zaprojektowany przez zespół angielsko-polski, ale po weryfikacji tego projektu okazało się, że on nie spełnia szeregu wymogów Uniwersytetu i okazało się, że Uniwersytet ogłosił przetarg już na zaprojektują i wybuduj. Ten przetarg wygrała firma Budostal 2, która jako jedna z firm zwróciła się do mnie o współpracę po wygraniu projektu, w ramach realizacji projektu. Ten projekt został zrealizowany w latach 2007-2009, został odebrany, uzyskał dwie nagrody, jako laureat plebiscytu Kraków mój dom, najlepszy budynek użyteczności publicznej, a potem, jako budowa roku 2009, ten plebiscyt zorganizowany przez PZiTB. To też była jakaś satysfakcja, bo to był do tej pory największy obiekt na Kampusie pod względem powierzchni i kubatury. W tym budynku wprowadziłem szereg innowacji technicznych, które do tej pory nie były realizowane w obiektach Kampusu, było to zamontowanie solarów dla podgrzewania ciepłej wody, odzysk wody opadowej dla podlewania, dla użytkowania również w sanitariatach i przede wszystkim to, co zostało już parę lat temu wreszcie finalnie zainstalowane to są ogniwa fotowoltaiczne na holu głównym wejściowym, który jest takim bardzo widocznym elementem, bardzo technicznym elementem, jak gdyby podkreśla pójście Uniwersytetu w tą drogę innowacji. Należy podkreślić, dlaczego takie obiekty wyszły z mojej pracowni i dlaczego one takie są. Cały Kampus powstał na planie regulacyjnym opracowanym jeszcze przez Prof. Bema 16 lat temu, ten plan wytyczał, że główną osią kompozycyjną Kampusu jest Aleja Wawelska i jak gdyby były określone poszczególne tereny działki na skonkretyzowaną już lokalizację obiektów. I tutaj się trochę zaczęły pewne rodzaju - przy tych następnych obiektach - problemy, bo przy tych następnych projektach, których się podjęliśmy zaprojektowania również ona było w systemie takim konkursu zaprojektuj, wybuduj. Myśmy wystartowali wspólnie z firmą Hochtief, jako też mieliśmy propozycję innych firm, ale Hochtief wygrała ten przetarg. I Wydział Fizyki miał skonkretyzowaną lokalizację, a ponieważ Wydział Fizyki jest specyficznym obiektem dydaktycznym, który charakteryzuje się tym, że jest wyposażony w bardzo dużą ilość laboratoriów, laboratoriów, które mają bardzo dużą ilość, bardzo wysokie wymagania, co do parametrów technicznych, np. temperatura w laboratorium nie może się zmienić w ciągu dnia jak plus minus jeden stopień, że wilgotność nie może się zmienić w granicach więcej, jak 5 %, że nie może być fal elektromagnetycznych z zewnątrz, to było największe wyzwanie, bo tych laboratoriów było 3 tys. m2 sumie, a na dodatek okazało się, że jeszcze wtedy Wydziału Chemii nie było, że Wydział Fizyki jak gdyby koresponduje przestrzennie i linią tramwaju, z ulicą Grota Roweckiego i proszę sobie wyobrazić, że można było odwzorować w dowolnym budynku na etapie projektu, że np. przejeżdża ciężarówka, już nie mówiąc o tramwaju. Więc wyzwanie było jak zabezpieczyć te laboratoria żeby ich badania były certyfikowane. I to było jakby największym wyzwaniem, myśmy specjalne fundamenty robili, specjalne izolacje, specjalne oddzielnie się od budynku żeby to stanowiło samodzielne, ta część laboratoryjna mogła stanowić samodzielną całość i być niezależna od budynków gdzie przechodzą tabuny ludzi, studentów, gdzie ludzie trzaskają drzwiami, różne tego typu odgłosy. Udało się to nie w całości niestety, w związku z tym zaproponowane zostało zainstalowanie w laboratoriach zlokalizowanych jak gdyby na terenie, bo tam była najlepsza dla nich lokalizacja, ściągnięto platformy, specjalne platformy ze Stanów, w których zostały, w tych powierzchniach laboratoryjnych zainstalowane i dzięki tym platformom można było, one jak gdyby przenosiły tą całą agresję zewnętrzną. Oczywiście to są drogie urządzenia, ale to pozwoliło na zaistnienie tych laboratoriów i na ich certyfikację. Należy również podkreślić, że tak samo jak na Wydziale Zarządzania myśmy tutaj zaproponowali szereg rozwiązań takich innowacyjnych, one nie wszystkie niestety udało się wprowadzić, nie udało się wprowadzić do tej pory ogniw fotowoltaicznych, bo to jest droga instalacja, w momencie jej montażu, natomiast te wszystkie pozostałe elementy, czyli odzysk wód opadowych, solary czy wręcz odzysk ciepła z wentylacji do powtórnego użycia przez pompy ciepła, to jak gdyby spowodowało, że koszty utrzymania budynku są w miarę ekonomiczne, bo trzeba sobie zdawać sprawę, że powierzchnia nowego Wydziału Fizyki dla tej samej ilości pracowników, dla tej samej ilości studentów jest prawie dwukrotnie większa jak do tej pory Wydziału, który znajdował się przy ulicy Reymonta. Tak, że staraliśmy się również w architekturze nawiązać w jakiś sposób do Uniwersytetu Jagiellońskiego, stąd cegła, kamienie, takie było założenie żeby gdzieś te elementy Starego Krakowa, Starego Kampusu w Krakowie zostały przeniesione, czyli stosujemy piaskowiec, stosujemy cegłę tam gdzie jest to możliwe i oczywiście okna dwukomorowe, czyli szczelne, one podnoszą jak gdyby, jakość funkcjonowania, ekonomikę budynku, co przy dawnych jednokomorowych oknach było to niemożliwe. I ten budynek, oczywiście on ma pewne mankamenty dalej wynikające z tej, miał wtedy te mankamenty wynikające z tej linii tramwajowej, z przejeżdżających samochodów, proszę sobie wyobrazić, że do tej pory, dopóki nie powstał Wydział Chemii badania były wykonywane w określonych porach dnia, a właściwie w nocy, jak nie jeździł tramwaj, jak nie jeździły ciężkie samochody, bo wtedy czasem było tak, badanie, które np. trwało dwa dni niwelowało jeden przejazd samochodu czy tramwaju. Sytuacja uspokoiła się w momencie jak zaprojektowaliśmy Wydział Chemii. On również powstał tak jak te ostatnie obiekty Kampusu, powstał na zasadzie konkursu zaprojektuj i wybuduj. Myśmy dostali propozycje od kilku firm, wygrała firma Budimex i zgodnie z tą umową myśmy byli głównym projektantem tego obiektu. Wydział Chemii spowodował to, że on stał się barierą w terenie od linii tramwajowej od ulicy Grota Roweckiego dla budynku Wydziału Fizyki. Oczywiście tu największym problemem znowu było to, że to się, że jak była budowa, wiadomo sprzęt, dźwigi, więc tam był ciągle konflikt, ciągła korespondencja, kiedy można robić badania, kiedy nie, bo budowa była największą przeszkodą. Ale w jakiś sposób zostało to uzgodnione, Wydział Chemii powstał. Wydział Chemii jest największym obiektem na Kampusie, on ma prawie, 28 tys. m2, to jest w zasadzie małe miasteczko i tenże Wydział Chemii ma prawie 8 tys. m2 laboratoriów. Te laboratoria oczywiście nie mają aż tak restrykcyjnych wymogów jak laboratoria na Wydziale Fizyki, niemniej jednak również były pewne wymagania i tutaj z kolei wymagania, poprzeczka się podniosła na niwie wymagań dotyczących p.poż., bo są materiały wybuchowe, łatwopalne i trzeba było niektóre laboratoria tak projektować, żeby w momencie nie daj Boże gdyby był wybuch, a wszystko jest możliwe statystycznie to ten wybuch miał, musiał mieć możliwość szybkiego rozprzestrzeniania się, czyli cała ściana z oknami powinna wylecieć, bo jak nie to idzie wybuch w budynek i wtedy są większe szkody i problemy. I tak to zostało zrobione, oczywiście też wymogi, co do temperatury, wilgotności, ale głównie to, co było problemem największym przy odbiorze i ustaleń z przedstawicielami straży pożarnej to były te pomieszczenia, w których stosuje się do badań, do różnego rodzaju doświadczeń materiały łatwopalne. Jest tam oczywiście magazyn, bo musi być magazyn materiałów łatwopalnych wyposażone w różnego rodzaju czujki, specjalną wentylację itd. To wszystko spowodowało to, że ten budynek, jak normalnie budynek jest odbierany przez parę bytności, dwie trzy bytności poszczególnych instytucji, tutaj odbiór trwał cały miesiąc. Więc to było bardzo szczegółowo, teraz też było doświadczenie bardzo duże tym bardziej, że myśmy już robili inne obiekty dydaktyczne gdzie po prostu takich obostrzeń nie było, więc w tym momencie nawet zaprojektowanie, bo jesteśmy w takiej fazie innego obiektu, kliniki czy szpitala to jest łatwa rzecz po tym, co przeżyliśmy na Wydziale Chemii. Generalnie ja, jako projektant mogę powiedzieć, że osiągnęliśmy efekt może nie w 100 % jaki zamierzaliśmy, jako projektanci, ale w 90 i trzeba przyznać, że decyzja Uniwersytetu o zatrudnieniu firm tego typu właśnie jak Hochtief czy Budimex to był naprawdę strzał w dziesiątkę bo myśmy długo rozmawiali oczywiście na temat możliwych zmian, ale generalnie trzymali się projektu od samego początku i w zasadzie budynek chemii dostał również nagrodę, jak powiedziałem, budowę roku z kolei ubiegłego jako najlepszy obiekt uczelniany zrealizowany w Polsce w ubiegłym roku. To też jest oczywiście jakaś satysfakcja. Mnie cały czas trochę może nie boli, ale jako projektant uważam, że lokalizacja Kampusu jest prawidłowa, jest dobra komunikacja, jest tramwaj, są linie autobusowe, ale jest jeden mankament, ten Kampus wieczorem jest martwy, tam brakuje sportu, który kiedyś był planowany, co bardzo w tej chwili warunki do jego realizacji nie są zbyt dobre, nie ma akademików, czyli studenci mieszkają poza Kampusem, nie ma klubów, a jest dużo przestrzeni, dużo zieleni, o zieleń się naprawdę na Kampusie dba. Zresztą ma powstać też taki fragment Ogrodu Botanicznego na obszarze Kampusu, ale Kampus jest po prostu martwy. I to jest to, co odróżnia ten Kampus od Kampusów innych na świecie gdzie Kampusy żyją okrągłą dobę, tam się odbywają imprezy, spotkania, tam studenci mieszkają i żyją, ja mam nadzieję, że kiedyś to się stanie, dlatego, że tereny wolne jeszcze są i wydaje mi się, że to jest ten następny etap, który powinien być, czyli jak gdyby kreacja Kampusu pod względem jego przyjazności dla studentów i dla profesorów również. Profesorowie niektórzy, szczególnie na tych wydziałach fizyki, nie chcieli się za bardzo przeprowadzać, oni na Reymonta szli sobie spacerkiem, albo dojeżdżali jeden przystanek, dwa autobusem, a tu trzeba jednak dojechać na ten Kampus. I to też jest następna jak gdyby, mankament Kampusu, że nie spowodowano, żeby powstał, myśmy już dawno o tym mówili, jeden lub dwa parkingi wielopoziomowe, dlatego, że jest ciągły brak miejsc parkingowych, praktycznie samochodami przyjeżdżają tylko i wyłącznie profesorowe, kadra naukowa, studenci są skazani na rower albo na komunikację masową, co zresztą jest bardzo dobrym rozwiązaniem, niemniej jednak w tej chwili parkowanie odbywa się na przestrzeni, która kiedyś powinna być właśnie zagospodarowana na sport, na akademiki, na innego rodzaju funkcje, które uważam dla tego Kampusu są niezbędne. Należy również nadmienić, że sam tok projektowania zaczyna się jak zwykle od koncepcji. Jako krakowianin z urodzenia i z wykształcenia w Krakowie i z odbywania szlifów architekta uznałem, że w tych projektach, które my będziemy dla Kampusu robić od samego początku będziemy się starali nawiązać do elementu, pewnych elementów, które są charakterystyczne w architekturze Krakowa, czyli cegła, piaskowiec, elementy również kamienne, detal, stąd tak najbardziej obiektem, który się wpisuje jak gdyby w architekturę UJ, czyli Collegium Małus przede wszystkim to jest właśnie budynek fizyki i astronomii, który ma właśnie podtekst budowany na podobnych zasadach, na podobnych parametrach i jak gdyby gabarytach? Ja namawiałem, bo jak ja zacząłem projektować, jako główny projektant te obiekty Kampusu to oczywiście analizowałem budynki, które powstały wcześniej i apelowałem do władz Uniwersytetu żeby wyrazili zgodę na stosowanie oczywiście różnej architektury, ale żeby elementy w tej architekturze budowlane, wykończeniowe były podobne, czyli żeby było wszędzie trochę cegły, trochę kamienia, jeżeli ma być aluminium to żeby w odpowiednim kolorze, jeżeli detal, bo te pierwsze obiekty niestety, ja to muszę z przykrością powiedzieć, one nie są krakowskie, te pierwsze elementy Kampusu, które powstały one nie są krakowskie, one są takie uniwersalne. Niestety nie spotkało się to z jakimś stanowiskiem zdecydowanym, bo ja nawet na piśmie się zwróciłem, żeby nakazać, bo ja nie wiedziałem czy będę w ogóle projektował, bo powstawały w międzyczasie inne obiekty tam na Kampusie, które niestety zaczęły stosować tynk. Dla mnie tynk dla obiektów uczelnianych, dla obiektów czysto krakowskich jest elementem obcym. Można go oczywiście i czasem trzeba stosować, ale w minimalnym zakresie. Tak, że ja starałem się w swoich obiektach stosować te materiały krakowskie oczywiście nie zawsze spotykało się to z akceptacją głównie ze względu na koszty, wiadomo, że ściana otynkowana jest o wiele tańsza jak ściana ceglana czy z okładziną kamienną. W związku z czym był to zawsze element kompromisu i ja miałem pewną barierę narzuconą przy projektowaniu bo inaczej mówiąc jeżeli Hochtief czy Budmimex wygrała przetarg na zaprojektuj i wybuduj to ona ten reżim finansowy musiała zachować, bo obiekt nie mógł kosztować więcej niż. I dlatego to była trochę taka walka z rzeczywistością, że chciałoby się lepiej, ale były ograniczenia. I również trzeba sobie zdawać sprawę, że to nie jest tak, że architekt siada, a na drugi dzień idą rysunku na budowę. Praca zaczyna się od koncepcji, oczywiście koncepcja została każdorazowo akceptowana przez inwestora, czyli przez UJ i trzeba powiedzieć, że tutaj praktycznie na fazie koncepcji inwestor nie wnosił żadnych zastrzeżeń do żadnego budynku, oni przyjmowali to tak jak to było zaprojektowane, czasem wnosili uwagę do zmian funkcjonalnych wynikających z decyzji profesorów, którzy tymi katedrami mieli kierować, ale generalnie to mieliśmy wolną rękę I potem zaczynała się ta prawdziwa praca, czyli zrobienie projektu budowlanego. I tu już nie jest tak, że grupa architektów robi koncepcję, ładne rysunki, wizualizacja, ale to trzeba ubrać w technikę. I tu się zaczyna praca zespołowa, średnio w zależności od wielkości obiektu, akurat o tych obiektach, które myśmy projektowali to były obiekty zbliżone powierzchniowo, to tak pracowało między 70 a 100 osób, wszystkich branż bardzo specjalistycznych, czasem branże, z którymi ja miałem pierwszy raz w życiu do czynienia. Są branże, które projektują specjalne gazy technologiczne, są branże akustyczne, każda z sal audytoryjnych na Kampusie miała robione badania akustyczne w celu zastosowania odpowiednich materiałów, żeby akustyka na tych salach była prawidłowa, żeby nie trzeba było nagłośnienia specjalnego. Spotykaliśmy się oczywiście z różnymi barierami, bo jak coś ma spełniać warunek to często jest drogie. Są sale, które mają 500, 600 miejsc, wiadomo, że, na co dzień tak sala żadnemu wydziałowi nie jest potrzebna, więc ona była podzielona na dwie i odbywały się zajęcia w obydwu salach naraz to ściana musi spełniać odpowiednie warunki akustyczne minimum 50 decybeli. I były takie przypadki, że myśmy oczywiście dali takie parametry, akustyk z Akademii Górniczo-Hutniczej policzył, daliśmy wytyczne, ściana została zamontowana i głos się przenosił, demontowanie, to nie nasza wina, wykonawcy, to były takie problemy, ale UJ zrobił potem swoje badania i mówi nie, ma być 50, ściana wymontowana, montowana jeszcze raz. To była cały czas walka z przepisami i z wymogami, które nie zawsze dało się spełnić w tych z kolei warunkach finansowych i czasem UJ folgował niektórym wytycznym, bo udowodnialiśmy, że w tych pieniądzach się nie da. Ale generalnie muszę powiedzieć, że współpraca z branżowcami trwała przy takim projekcie już wykonawczym, bo budowlany można stosunkowo szybko zrobić, taki projekt wykonawczy to trwał około roku przy takiej ilości między 70 a 100 osób gdzie na naradach bywało, szefowie samych zespołów to było 20 osób i oczywiście ścieranie się poglądów. Koordynacja bardzo trudna i ja muszę powiedzieć, że nie to, że dotknąłem, ale jak skończyliśmy te projekty to teraz każdy projekt dla mnie jest prostszy, bo w tej chwili takich dużych obiektów tak skomplikowanych technicznie w Krakowie się w tej chwili nie projektuje.
Rok 2018, część VIII