Wypowiedź

Paweł Stańczyk

Wypowiedzi

Pracowałem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów od końca 1997 roku, byłem początkowo doradcą, a potem zastępcą dyrektora Wydziału Departamentu Społecznych (obsługującego KSRM) w tej kancelarii, zostałem do tej pracy zaproszony przez Pana Przewodniczącego Kazimierza Barczyka, z którym zetknąłem się w czasie pracy jeszcze w Urzędzie Miasta Krakowa, kiedy był Przewodniczącym Rady Miasta. Zacznę może od takiej osobistej trochę refleksji, ja studiowałem na Uniwersytecie na początku, w pierwszej połowie lat 90-tych, to był okres trwającej transformacji. Te podstawy materialne Uniwersytetu były więcej niż niedoskonałe, ja pamiętam te czasy, Uniwersytet wynajmował liczne powierzchnie, te warunki studiowania - na co oczywiście student wtedy nie zwraca tak istotnej uwagi - ale były naprawdę trudne. Niejednokrotnie studenci nie mieścili się w salach dydaktycznych, odbyło się to w bardzo różnych miejscach wynajmowanych od prywatnych podmiotów, ogólnie nie wyglądało to w sposób odpowiadający temu, czym w świadomości młodego człowieka była najstarsza polska uczelnia. Natomiast potem, kiedy rozpocząłem pracę w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów to jedną z pierwszych spraw, z którą się zetknąłem, była kwestia budowy czy rozbudowy Uniwersytetu Jagiellońskiego, już wtedy funkcjonowała nazwa Kampus Uniwersytetu, w związku ze zbliżającymi się wielkimi obchodami jubileuszu. I wtedy Pan Minister Barczyk podejmował bardzo rozliczne i trzeba powiedzieć niestandardowe działania nakierowane na to, ażeby ta idea, która na Uniwersytecie była od wielu już lat czynna, podniesiona przez różne uniwersyteckie gremia, ale nie znajdowała możliwości niejako przedarcia się przez te i biurokratyczne i przede wszystkim finansowe bariery. Trudny to był w ogóle okres, dominowało wtedy, zwłaszcza w kręgach Ministerstwa Finansów głębokie przeświadczenie, że wszystkie centralne inwestycje z budżetu państwa powinny być wygaszone, te, które są już ustanowione, a żadnych nowych nie należy ustalać. Zresztą jak mi się wydaje z perspektywy czasu również sam Uniwersytet nie miał tutaj sprecyzowanej wizji tego jak zorganizować to finansowanie. Było to po części zrozumiałe, Uniwersytet sam wchodził w ten okres gospodarki wolnorynkowej, ścierały się różne koncepcje funkcjonowania - zresztą to był też okres świeżo po unifikacji z Akademią Medyczną - było wiele problemów organizacyjnych i wewnętrznych. Te prace w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów prowadzone były tak jak powiedziałem w różnoraki sposób, przede wszystkim Pan Minister Barczyk, czego byłem wielokrotnie świadkiem, przekonywał w bardzo cierpliwy sposób zarówno osoby, które były decyzyjne w tych sprawach, a więc i przede wszystkim Prezesa Rady Ministrów Pana Prof. Jerzego Buzka, Wiceprezesa Rady Ministrów Pana Janusza Tomaszewskiego, poszczególnych ministrów konstytucyjnych z Panem Ministrem Handke na czele, do tej idei przełamania jednak impasu bardzo już długo trwającego i ustanowienia programu wieloletniego. Ale to było także szereg rozmów i z posłami i z senatorami i to bardzo różnych opcji, nie tylko wtedy koalicji rządzącej, ale i posłów z opozycji. Nie zawsze spotykało się to ze zrozumieniem, to jest kwestia pewnego podejścia długofalowego, zrozumienie tego, że finansowanie tych materialnych podstaw nauki, a zwłaszcza Uniwersytetu Jagiellońskiego jest gwarantem właściwie zrównoważonego rozwoju Polski w ogóle, nie tylko regionu, ale konieczności zapewnienia należytego poziomu intelektualnego społeczeństwa, czego efekty są widoczne przecież nie po roku, dwóch, czy pięciu latach, ale często po kilkudziesięciu. I tu zaniedbania są bardzo dotkliwe i właściwie nienaprawialne w krótszej perspektywie czasowej. Z tego, co pamiętam zaczęła się ta sprawa od licznych wystąpień i do poszczególnych członków rządu, aż w końcu podjęty, przygotowany został projekt uchwały Rady Ministrów, przyjęty przez Komitet Społeczny Rady Ministrów, który przewidywał jednak ustanowienie programu rządowego, wieloletniego. Tu problem polegał na tym, to także bardzo niewiele osób prawidłowo rozumiało, że nie chodzi o wprowadzenie w jednym danym roku budżetowym jakiegoś zapisu do budżetu państwa, że konieczny jest program wieloletni, który przewiduje finansowanie na kilka czy kilkanaście lat, umożliwiający zaplanowanie, sporządzenie prac projektowych, koncepcyjnych, wybór wykonawców i w końcu realizację. Dzięki tej determinacji do ustanowienia tego programu po bardzo różnych perypetiach finalnie doszło, ja miałem zresztą potem sposobność obserwować zaangażowanie Pana Posła Barczyka, potem także już, jako Przewodniczącego Sejmiku Województwa w tą sprawę budowy Kampusu, bo przez następne kilkanaście lat pracowałem w Urzędzie Miasta, jako Sekretarz Miasta Krakowa i wielokrotnie byłem indagowany, proszony o przekazanie informacji, te prace były już potem, po ustanowieniu programu można powiedzieć ruszyły pełną parą. Kiedy od 1999 roku, od maja pracowałem w Urzędzie Miasta Krakowa to sprawa budowy Kampusu przeniosła się na ten poziom już wykonawczy i lokalny. Oczywistą jest rzeczą, że tak wielkiego przedsięwzięcia nie da się sfinansować czy to własnymi środkami Uniwersytetu czy tylko środkami z budżetu państwa, bo zaszła konieczność rozwoju na wielką skalę tej komunalnej infrastruktury technicznej, uzbrojenia tych terenów, które były niejako w tych warunkach jeszcze - można powiedzieć - na uboczu miasta, to były tereny zupełnie niezagospodarowane. Rozpoczęła się wielka akcja starań o środki także lokalne na ten cel. Był to przede wszystkim warunek formalny, bo wymagano wtedy od inwestora, jakim był Uniwersytet zapewnienia także wkładu własnego, od władz lokalnych wymagano tego samego. Przedsięwzięcie to było, można powiedzieć, także od tej strony komunalnej także przedsięwzięciem bardzo wielkim. To jest kwestia sieci wodociągowej, sieci ciepłowniczej, układu drogowego, obsługi komunikacją zbiorową i mimo, że wtedy już Pan Poseł Barczyk nie pełnił funkcji w rządzie, przez stałe kontakty z Prezydentem ówczesnym Prof. Andrzejem Gołasiem, także ze mną, inspirował nieustannie to, ażeby także w wieloletnich planach rozwoju miasta, które rozkładały się na program rozwoju sieci wodno-kanalizacyjnej, sieci ciepłowniczej, budowy szybkiego tramwaju na ten teren, to był w połowie lat 90-tych teren zupełnie niezamieszkały, dzisiaj on jest wielkim osiedlem mieszkaniowym po jednej stronie, a po drugiej wielkim zapleczem dydaktycznym, badawczym. Była to nieustanna praca prowadzona w niełatwych warunkach także z tego powodu, że okres lat 90-tych, pierwsza połowa lat dwutysięcznych nie pozwalały na prowadzenie szeroko zakrojonych inwestycji z powodów ograniczeń finansowych, a także konieczności nadrabiania różnego rodzaju zaniedbań w wielu częściach miasta, bo przecież ten teren Kampusu nie był jedynym terenem, który wymagał rozległych prac infrastrukturalnych. Często wtedy kontaktowaliśmy się, otrzymywałem i różnego rodzaju wystąpienia, Pan Poseł Barczyk był niejako społecznym aktywistą na rzecz Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mogę też z perspektywy czasu, tych kilkunastu czy ponad 20 lat powiedzieć, że sprawa Uniwersytetu i jego rozbudowy, zapewnienia mu warunków działania była mu szczególnie bliska. Pamiętam, że obok sprawy budowy czy rozbudowy Centrum Muzyki czy Instytutu Kardiochirurgii w Krakowie, obok spraw rozbudowy układu komunikacyjnego w ujęciu takim makroregionalnym, bo to była kwestia budowy autostrady A4, sprawa Uniwersytetu była nieustannie na pierwszym planie tej działalności i zawodowej, ale przede wszystkim także społecznej, bo to w zupełności wykraczało poza jakieś rutynowe zadania służbowe. Ja przypominam sobie, że przecież na posiedzeniach Komitetu Społecznego Rady Ministrów, co w ogóle miało miejsce w mojej świadomości wyłącznie jeden raz, byli dopraszani przedstawiciele Uniwersytetu Jagiellońskiego, w posiedzeniach tych uczestniczył Pan ówczesny Rektor Aleksander Koj, ale także dopraszani byli rektorzy innych uczelni, którzy w jakiś sposób mogli mieć związek z rozbudową tego zaplecza naukowego, bo na Kampusie znalazł się także dzisiejszy Uniwersytet Papieski, a wtedy Papieska Akademia Teologiczna, której reaktor także w tych posiedzeniach uczestniczył. Była to szersza idea w ogóle połączenia czy przywrócenia tej myśli Uniwersytetu z chwili jego powstania. Wiele było tych, tak jak powiedziałem, niestandardowych, w ogóle niebanalnych, nierozumianych przez wszystkich zachowań i myślę, że to jest jeden z tych czynników, który się przyczynił do urzeczywistnienia tej idei, która pozwoliła potem w roku 2018 ogłosić, że ten zasadniczy etap rozbudowy Uniwersytetu, rozbudowy Kampusu został zakończony. Wracając do samych początków tej idei, a właściwie do tych czasów, kiedy ja się z nią zapoznałem, odnosiłem czasem takie wrażenie, że Pan Minister Barczyk niejako inspirował wręcz władze Uniwersytetu, ażeby na tym odcinku podjąć konkretne i stanowcze działania. I chociaż ta idea budowy Kampusu, rażona opracowanymi koncepcjami i założeniami, nawet wstępnymi planami, które były opracowane była od wielu już lat żywa, była przedstawiana - o ile pamiętam widziałem nawet jeszcze w trakcie studiów jakieś wstępne makiety budowy tych gmachów - to sądzę, że nie wszyscy w środowisku naukowym mieli świadomość tego, że bez poważnego, istotnego zaangażowania państwa w tą sprawę to będzie zawsze tylko idea mgławicowa, że się nie da w tych nowych warunkach społecznych i gospodarczych własnym sumptem, własnym staraniem Uniwersytetu do realizacji tego doprowadzić. Tak jak mówiłem wtedy u niektórych dominowało takie przeświadczenie, że po to dano Uniwersytetowi osobowość prawną, powtórnie wyposażono go w majątek, który przecież przed zmianami ustrojowymi i tak posiadał, że to Uniwersytet powinien, przeprowadzając czy to komercyjne badania naukowe, czy restrukturyzację tego majątku sam wystarać się niejako o środki na ten cel. Była to oczywiście, po latach się okazało, idea zupełnie irracjonalna, ale było takie pewne napięcie między tym całym sektorem finansowym rządu z Premier Balcerowiczem na czele, a tą częścią, którą wtedy tak niejako oddzielano, społeczną, bo w tym Komitecie Społecznym Rady Ministrów, którego w istocie rzeczy pracami kierował Pan Minister Barczyk, skupione były te resorty, które wtedy niejako oddzielano od finansów i gospodarki, a te pięć głównych resortów społecznych, czyli zdrowia, nauki, szkolnictwa, spraw zaopatrzenia emerytalnego, administracji niejako izolowano od spraw finansowych. Trzeba powiedzieć, że trudność z realizacją tej idei wynikała także z tego powodu, że przecież początek lat 90-tych czy koniec roku 1998 to było jednoczesne wprowadzanie wielu bardzo istotnych zmian w funkcjonowaniu całego państwa, były to rzeczy niebywale kosztowne, kwestia przebudowy systemu edukacji, systemu ochrony zdrowia, systemu ubezpieczeń społecznych, to wszystko angażowało bardzo wiele środków finansowych, które były priorytetem wtedy rządu, wtedy też tworzono przecież województwa, powiaty, to wszystko niejako było na pierwszym planie angażowania środków publicznych i inwestycje w naukę, w zaplecze uniwersytetów traktowano, jako rzecz niejako uboczną. Po latach można zupełnie spokojnie powiedzieć, że ten program wieloletni był pierwszym programem wieloletnim ustanowionym w nowych warunkach społecznych, gospodarczych, stał się zresztą wzorem dla wielu innych przedsięwzięć także takich, które po wielu latach były realizowane na obszarze miasta Krakowa choćby jak rozbudowa Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu, bo tak jak powiedziałem był to okres, kiedy chciano w ogóle ideę udziału finansowego państwa w inwestycjach, w programach inwestycyjnych całkowicie zarzucić i poniechać. Nie było to łatwe, wymagało przekonywania i administracji uczelnianej przyzwyczajonej do tego, że nie musi własnym staraniem o te środki zabiegać, ale zaangażowanie władz Uniwersytetu po być może, takie miałem przynajmniej wrażenie, z pewnym niedowierzaniem czy ta idea się powiedzie się niebywale też zaktywizowało. Zaangażowanym w tej zwłaszcza pierwszej fazie w tych pracach, które ja obserwowałem był szczególnie Pan Prof. Aleksander Koj, ówczesny rektor Uniwersytetu, odbywały się bezpośrednie w tej sprawie spotkania z Panem Ministrem Barczykiem, kontynuowane te prace były potem przez kolejne władze Uniwersytetu, było w to zaangażowanych wiele osób, udało się chyba po stronie Uniwersytetu też utworzyć te, jeśli można tak powiedzieć, służby inwestycyjne, inwestorskie, które te prace podjęły, także po stronie miasta wtedy rozpoczęto prace nad planami zagospodarowania dla tych terenów Kampusu, był to jeden z pierwszych planów zagospodarowania przestrzennego uchwalonych dla tych terenów, który pozwolił tą zabudowę w sposób uporządkowany, Z prawidłową wewnętrzną obsługą komunikacyjną zrealizować. Pamiętam, że w roku 2000, który był rokiem wielu jubileuszy, bo i świętowano wtedy kwestie rocznicy Biskupstwa Krakowskiego i rocznicy związanych z Uniwersytetem, odbywały się tutaj wielkie ogólnopaństwowe uroczystości w trakcie, których Prezes Rady Ministrów Pan Prof. Jerzy Buzek po raz pierwszy publicznie w dosadnych słowach potwierdził, że program ten zostanie wprowadzony, jako program rządowy, było to niejako ukoronowanie tych wieloletnich starań, które obserwowałem, odnosiłem zresztą takie wrażenie, że Pan Premier Buzek został przez Pana Ministra Barczyka do tej sprawy w ogóle przekonany jeszcze w wyniku prac Komitetu Społecznego Rady Ministrów, ale potem w toku prac, jako doradca Premiera miał tą możliwość bezpośredniego kontaktu z Premierem i niejako przypominania, przynaglania do realizacji tej idei. Były to sprawy trudne, bo wymagały także przekonania wielu urzędników związanych bardziej z Warszawą, z Polską centralną, którzy z natury rzeczy w mniejszym stopniu w ogóle interesowali się tymi sprawami lokalnymi nie mając o nich z natury rzeczy wyobrażenia. Była wtedy bardzo wpływową osobą na finanse publiczne Pani Minister Wasilewska-Trenkner, z którą Pan Przewodniczący, Sekretarz Komitetu Społecznego Rady Ministrów Kazimierz Barczyk odbywał wielokrotne rozmowy, konsultacje i przekonywał ją do tej idei. Podejmował zresztą działania, tak jak powiedziałem, zupełnie niestandardowe, niektóre z tych osób były przywożone tutaj do Krakowa, pokazywano im, na czym ma polegać kwestia budowy Kampusu, w których to ma się odbywać miejscach, pokazywano im Uniwersytet, wymagało to niewątpliwie wielkiego zachodu i wysiłku. W czasie tej mojej pracy w Warszawie moją bezpośrednią przełożoną była Pani Dyrektor Teresa Karczmarek, Dyrektor Departamentu Spraw Społecznych, ona zresztą została dość szybko w te prace zaangażowana i także je w sposób aktywny podjęła. Pamiętam jej takie wystąpienie skierowane z kolei do Premiera, bo stała się potem Sekretarzem Komitetu Społecznego Rady Ministrów, Pani Dyrektor Teresa Karczmarek zresztą zaangażowała się na tyle, że w sposób bardzo szczegółowy przedstawiła tą sprawę także Rektorowi Uniwersytetu, ówczesnemu Kardynałowi Metropolicie Franciszkowi Macharskiemu, podjęła to w sposób można powiedzieć z niezwykłym zaangażowaniem. Oprócz tego angażowania urzędników, osób pełniących funkcje w rządzie wiem, że Pan Poseł Barczyk angażował w te kwestie także gremia polityczne, wtedy często odbywały się posiedzenia Zarządu RS AWS, tego zaplecza parlamentarnego, dochodziło do licznych sporów, bo przecież z czasem rząd nie miał już pełnego poparcia w parlamencie, ale mimo tych trudności cały czas to zaplecze parlamentarne, posłowie, senatorowie indywidualnie i zbiorowo byli niejako napominani do konieczności kontynuowania tej sprawy mimo takich nieco niesprzyjających już warunków politycznych. Myślę po latach, że tym przełomowym momentem, który pozwolił na realizację tego wielkiego przedsięwzięcia było opracowanie projektu ustawy w sprawie ustanowienia programu wieloletniego finansowania budowy Kampusu, ten projekt został opracowany bezpośrednio przez Pana Kazimierza Barczyka, był zupełnie niestandardowy, bo tak jak mówiłem wcześniej była to pierwsza wielka inwestycja wieloletnia wprowadzona do finansowania w tych zmienionych warunkach ustrojowych i stała się potem zresztą wzorem dla wielu innych wielkich przedsięwzięć. Wspominając te kwestie po wielu już właściwie latach nasuwa mi się taka refleksja, że od tego czasu, kiedy studiowałem, kiedy te tereny dzisiejszego Kampusu były w ogóle terenami dziewiczymi, odseparowanymi od miasta pod względem komunikacyjnym do czasów współczesnych nastąpiło zupełne ich przeobrażenie, stały się właściwie nową częścią miasta Krakowa niezwykle żywą, aktywną, pełną młodych ludzi, ale przede wszystkim wyposażoną w doskonałe zaplecze i dydaktyczne i badawcze, że ta determinacja wielu osób, ale to, co ja obserwowałem przede wszystkim Pana Kazimierza Barczyka przyczyniła się do powstania można powiedzieć nowego miasta w takim ujęciu także urbanistycznym na swój sposób zorganizowanego, który będzie służył społeczeństwu, Uniwersytetowi przez jeszcze bardzo wiele, wiele lat.

Rok 2018, część VIII