Wypowiedź

Prof. dr hab. Andrzej Gołaś

Wypowiedzi

Zrobić trzeba było bardzo dużo gdyż mieliśmy bardzo poważnego konkurenta w walce o środki, a mianowicie Uniwersytet Adama Mickiewicza i ta szala, w którą stronę pójdą pieniądze czy na zachód od Warszawy to znaczy do Poznania czy na południe do Krakowa do ostatniej chwili de facto nie było to wiadome. Było gorąco, czyli jak tu jeszcze niczego nie było gdyż Uniwersytet Jagielloński miał bardzo poważnego konkurenta w pozyskiwaniu czy w walce o środki na budowę Kampusu, a mianowicie Uniwersytet Adama Mickiewicza, a głównym lobbystą był Wicepremier Pietrewicz. Jeżeli chodzi o miasto to rola była niebagatelna gdyż zasada prowadzenia takiej inwestycji to współfinansowanie, to znaczy połowę środków daje ministerstwo, a połowę bądź to środki własne Uniwersytetu bądź innego podmiotu, który się w sprawę zaangażuje. Dla Krakowa była to sprawa, przynajmniej dla mnie jako Prezydenta, tak samo dla Klubu Akcji Wyborczej Solidarności, który współrządził ze mną wtedy w Krakowie była to sprawa oczywista. I tu nie było żadnych kontrowersji w deklaracji, którą złożyliśmy, że to współfinansowanie, ciężar główny współfinansowania przejmie miasto na siebie. I wzięliśmy ten ciężar, ale taki słodki ciężar na siebie i blisko 400 mln zł zostało zadeklarowane nie w żywej gotówce bo tej żywej gotówki tak z kamizelki nie byliśmy w stanie wyjąć jako miasto, ale w kategorii doinwestowania terenu, drogi, dojazdy, infrastruktura energetyczna, oświetlenie i dzięki temu jak również - nie chcę tutaj przesadzać, bo główny ciężar starań leżał na barkach ministra i posła Barczyka. I jego zaangażowanie, wpływy na decyzje rządu są nie do przecenienia, ale też musimy mieś świadomość że ja jako Prezydent Miasta brałem udział w takim znaczącym posiedzeniu Komisji Sejmowej, na której zapadały decyzje i moje wystąpienie w konflikcie właśnie z Wicepremier Pietrewiczem nie wiem czy pomogło, czy nie pomogło, efekt jest pozytywny, ale moje ostre słowa mówiące o tym, że i Krakowowi i Uniwersytetowi nie tyle się należy, bo to wyciągnięcie ręki bo nam się należy jest mało skuteczne, tylko, że my przez lata, przez wieki i przez współczesność ciężko pracujemy na to, a w zamian oddajemy chwałę i polskiego społeczeństwa, polskiej nauki i Krakowa. I udało się i to jest moja ogromna sytuacja, bo przez lata Uniwersytet Jagielloński dzięki tym środkom był największym inwestorem w Małopolsce, bo to pieniądze regularnie rok w rok przychodziły i to, że nie zostały zmarnowane to jak się rozglądamy to widać. I to jest satysfakcja i moja i wszystkich Radnych, którzy mnie poparli w tej ryzykownej i trudnej decyzji bo ogromny rozmach inwestycyjny spowodował, że Kraków wtedy, mówiąc kolokwialnie, jechał na długach, już bardziej zadłużać się nie mogliśmy bo ustawa na to nie pozwalała. To nie tylko jeżeli chodzi o Kampus, najtrudniejszą rzeczą było przełamanie pewnej bariery psychologicznej, która tkwiła w Radnych samych, to była jeszcze filozofia nędzy, która polega na tym, że biedak wstydzi się pożyczać pieniądze, on uważa, że mówienie o swoim ubóstwie jest rzeczą w pewnym sensie haniebną. Natomiast ja stałem na stanowisku, że żadnych wielkich inwestycji bez zaciągania kredytów, bez pożyczki to będzie tylko taka smutna, szara egzystencja i administrowanie miastem. I udało mi się Radnych przekonać i oni też mają satysfakcję, że wtedy zdobyli się na trudną decyzję, że będziemy zadłużać miasto, oczywiście w rozsądnych granicach, to nie było takie vabank, ale to było przełamanie właśnie takiej bariery psychologicznej, nie jest wstydem wyciągnąć rękę po pożyczkę. Nie chcę mówić zbyt dużo o sobie, ale to był mój autorytet, który potrafiłem sobie wśród Klubu Akcji Wyborczej Solidarność wyrobić i siła argumentacji, która spowodowała, że taką decyzję podjęli. Natomiast tak jak mówiłem nie do przecenienia jest rola ówczesnego Ministra, Posła, Kazimierza Barczyka, który w dużej mierze był i inicjatorem i także z racji swojej pozycji wśród Radnych był tym lobbystą, który doprowadził do sukcesu. I warto o tym przypominać, bo pamięć ludzka jest krótka. Oczywiście ojców sukcesów jest bardzo wielu, natomiast w sytuacjach gdy coś się nie udaje to wtedy pozostaje na placu boju sam decydent.

Rok 2017, część II