Wypowiedź

Prof. dr hab. med. Wojciech Nowak

Wypowiedzi

To jest bardzo dla mnie ciekawa sprawa, bo jak patrzę się na 652 lata działalności Uniwersytetu to fascynuje mnie postać Kazimierza Wielkiego, który wpadł na pomysł wizjonerski, szalony, że na obrzeżach Europy bo tak wtedy tutaj było, malutkie miasto nad Wisłą, przecież tam w Puszczy Niepołomickiej żubry latały i wpadł na pomysł, tu zrobię szkołę wyższą, założę Uniwersytet, jeden z pierwszych w Europie w ogóle, w tej części Europy absolutnie najstarszy, 652 lata temu. I co kierowało tym człowiekiem, geniusz, wizjoner. I tak teraz przypominam sobie lata już powojenne, transformacji, kiedy wszystko się zmienia, 1989 rok, kiedy na własne oczy mogłem zobaczyć coś w co nigdy bym nie uwierzył wcześniej, że rozpada się blok państw tzw. komunistycznych, upada Związek Radziecki, my się zmieniamy w Polsce i ludzie odpowiedzialni za rozwój Uniwersytetu w sposób niesamowicie również wizjonerski, tym momencie, kiedy taki był kryzys w Polsce, kiedy nic nie było, 1989 rok, wtedy myślało się kategoriami 2 m, a nie 100, wpadają na pomysł, że trzeba dać impuls do rozwoju Uniwersytetu. I ten impuls tak szeroko pojęty, bo przecież Pychowice, wtedy dla wielu to była wieś, jak to, Uniwersytet wychodzi z Krakowa, to jest w ogóle trzęsienie ziemi, co to będzie, ja jestem Krakowianinem, kocham to miasto, ale rozumiem mentalność, jak coś nie jest okolicy Plant to nie jest krakowskie, i odwaga, żeby to zrobić bo tutaj nie ma warunków, żeby powstały takie nowe obiekty potrzebne dla celów badawczych i dydaktycznych, które być muszą żeby Uniwersytet nie stał się absolutnie przeszłością, ale żeby poszedł w przyszłość. I tak to się zaczęło, to byli naprawdę pionierzy, którzy mieli wizję, ale wizję w dobrym sensie tego słowa rozwoju. Potrafili przekonać władze polityczne, samorządowe, gospodarcze, to nigdy nie jest łatwo, przecież nigdy te pieniądze nie leżą tak na stole tylko je łatwo wydać, to była na pewno bardzo ciężka praca, bardzo dużo spotkań, to były różne konfliktowe sytuacje i chwała im na to. I na 600-lecie Odnowienia, bo historia proszę Państwa zawsze jest taka sama, przecież był 1464 rok, wszyscy się cieszyli powstał Uniwersytet, i co, w 1400 był odnowiony, gdyby nie Jagiełło i królowa Jadwiga to przypuszczalnie Uniwersytet by upadł, dlaczego, bo nie było pieniędzy, oni pomogli, wsparli finansowo i Uniwersytet od 1400 roku wszedł w okres prosperity. Genialni ludzie, i potem 600-lecie Odnowienia, a więc rok 2000, 600-lecie Odnowienia, świetny powód żeby przypomnieć o tych ludziach, którzy tak dawno również w ten sposób myśleli, trzeba uratować Uniwersytet i dać mu impuls do rozwoju. I tak się to wtedy stało, świetny okres czasu dla Uniwersytetu. I rok 2000, decyzja rządowa wpisanie inwestycji rozbudowy Kampusu Odnowienia Uniwersytetu, 600-lecia odnowienia. I zaczęły się inwestycje i to też tak pokazuje, teraz bardzo łatwo oceniać z przeszłości, krytykować, chwalić, to jest typowe. I zaczęły się pierwsze inwestycje i oczywiście była wtedy zasada, takie były zasady, że te pieniądze przyznane, przecież to bardzo duże były sumy, zaczęło się od 600 mln, potem miliard, że to musi być dla celów dydaktyczno-badawczych, więc nie może być żaden akademik, nie może być żadna infrastruktura typu sportowej czy innej tylko te pieniądze znakowane muszą być ściśle na naukę i dydaktykę. I tak powstawały te obiekty. I mamy rok 2016, powstało już tam bardzo dużo obiektów, dużo wydziałów się tam przeniosło, wspaniałe laboratoria, wygląda to naprawdę imponująco, powstały międzywydziałowe jednostki, powstało Małopolskie Centrum Biotechnologii, chcieli, zobaczyli, powstało Jagiellońskie Centrum Innowacji, które jest spółką Uniwersytetu, ściąga wszystkie firmy z Polski żeby tam robiły badania, to jest XXI wiek, kończy się inwestycja chemii, to nie są tylko pomieszczenia dydaktyczne, to jest kompleks laboratoriów, naprawdę to będzie znowu niesamowity skok cywilizacyjny do przodu, jest synchrotron, jedyny Solaris, jedyny taki obiekt w Polsce i w tej części Europy, XXI wiek, ta wizja się spełnia. Ale popatrzymy się z drugiej strony, przepraszam, tak dużo studentów, to już nie 200, 300, ale kilkanaście tysięcy studentów, nie mamy ani jednego akademika na tym terenie, nie mamy żadnej infrastruktury sportowej, Kampus Uniwersytetu bez takich udogodnień, niemożliwe. I teraz infrastruktura wewnętrzna, jak drogi były planowane, nie były, to było wszystko na innej zasadzie, tak wyglądał proces transformacji. Można wszystko dzisiaj krytykować, że od początku można było zrobić to lepiej, efektywniej, nieprawda, ci ludzie, którzy wtedy się tym projektem zajęli i doprowadzili do rozpoczęcia to byli wizjonerzy, nikt nie mógł wtedy przewidzieć, że trzeba by było od razu drogi dojazdowe, a przecież miasto, miasto musiało pójść na rękę bo nagle tak duża grupa studentów, pracowników musi się tam dostać, czym dojadą. A jak teraz to funkcjonuje świetnie, szybki tramwaj itd. To pokazuje, że jeżeli jest wizja, która ma dobre umocowanie, takie autentyczne, nie polityczne, nie hasłowe, ale autentyczne, a Uniwersytet i naukowcy i studenci to przecież było, to tak wizja, która powoduje, że ci ludzie mogą pracować lepiej, naukowcy robić naprawdę dobre badania na miarę już światową, a studenci uczyć się w takich ośrodkach to to się sprawdza, tylko im trzeba nie przeszkadzać. Jak historia bywa przewrotna. Ja w ogóle nie byłem w Uniwersytecie wtedy, dlaczego, dlatego, że ja byłem w Akademii Medycznej, dlatego, że nasze władze komunistyczne w 1940 roku oderwały Wydział Lekarski, w którym ja studiowałem, skończyłem i pracowałem łącznie z Wydziałem Farmaceutycznym od Uniwersytetu. Decyzja polityczna zupełny absurd. I myśmy dopiero wrócili do Uniwersytetu właśnie po transformacji, ale z Uniwersytetem byłem bardzo blisko z wielu powodów, z Solidarnością Uniwersytetu, z Solidarnością wtedy Akademii Medycznej i to był taki moment, uważam, że na pewno jeden z najistotniejszych w moim życiu, że ja zobaczyłem i uwierzyłem, że samorządność jest możliwa. Po tylu latach spędzonych w realnym PRL uwierzenie, że ludzie mogą o czymkolwiek sami decydować bez nakazu takiej czy innej instancji partyjnej było przełomowym i ja nie ukrywam w moim życiu tak było. Ogromną rolę odegrali tutaj wtedy prawnicy ze strony Uniwersytetu, bardzo liczna grupa, która podjęła się tego trudu bo przecież nikt z nas nic nie wiedział. Mamy rok 1980, mamy zarejestrowaną Solidarność, mówimy teraz w karnawale wolności, tak było i nagle mamy przed sobą wybory do rad narodowych. I pada pytanie co robimy, przecież my nic na ten temat nie wiem, te, które są w zapisach to są tak skonstruowane, że decyduje Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. I wtedy się samorządowcy z prawnikami, Pan Kazimierz Barczyk, Andrzej Zoll, nazwisk jest bardzo dużo, i ja pamiętam ten moment czy w ogóle my możemy w wyborach samorządowych do rad narodowych pokazać naszą wolność, to było kluczowe pytanie. Nie, nam się nie uda, rozbiją nas, ale trzeba było przygotować odpowiednie zarządzenia, ustawy i to wszystko poszło, tak się to potoczyło. I to znowu był, to jest nie do wytłumaczenia młodemu pokoleniu, ja próbowałem córce, nie jestem w stanie, to było zachłyśnięcie się czymś co się wydawało w ogóle nierealne, bo tu mamy władzę komunistyczną, jest zarejestrowana Solidarność z którą trzeba walczyć na wszystkich możliwych frontach tylko po cichu, w rękawiczkach i są wybory do rad narodowych i jak nie pozwolić, żeby ludzie Solidarności w to weszli, a nasz punkt rozumowania był zupełnie inny, czy my możemy zaistnieć, czy my możemy rzeczywiście poczuć się gospodarzami terenu. Niestety potoczyło się to tak jak potoczyło, to są bardzo dramatyczne nawet sprawy, bo wszystko było przygotowywane, wszystko zostało przygotowane, ci ludzie, prawnicy i samorządowcy przygotowali te wszystkie założenia, ustawy itd., niestety stan wojenny nam to wszystko na długie lata zablokował i oddali. Potem rola oczywiście promocji, przecież to nie jest tak, że wstaje Rektor i wpada na pomysł i pisze do Premiera, proszę dać 600 mln na początek, a w ogóle to pod miliard, budujemy nowy Kampus dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, tak, rola samorządowców w przygotowaniu całości tych materiałów żeby ludzi przekonać. Przecież wtedy różnych potrzeb, autentycznych potrzeb jeśli idzie o Polskę było bardzo dużo, trzeba było przekonać parlamentarzystów, żeby zrozumieli, że ta wizja to jest rozwój Polski i to się udało, bez samorządowców, bez tych ludzi dobrej woli, którzy w to się zaangażowali naprawdę bardzo mocno to by się nie udało.

Rok 2017, część II