Wypowiedź

Stanisław Kracik

Wypowiedzi

Kampus Uniwersytecki to historia, której dosyć opowiedzieć prosto się nie da bo na dzisiaj to liczymy 20 parą lat, ale pierwszy raz zetknąłem się z tym problemem w taki sposób, że Pan Rektor Koj poprosił mnie jako posła i członka Sejmowej Komisji Finansów Publicznych o takie poparcie ich zabiegów o środki na budowę pierwszego obiektu. To chodzi o 30 kilka milionów z tego co pamiętam i w tej rozmowie po raz pierwszy padła taka propozycja, że może by nie zabiegać o jeden budynek i co roku o jakieś środki tylko taki program 600 mln na 600-lecie. Oczywiście to już było 650-lecie, ale też widziałem niedowierzanie, by nie rzecz taki trochę przestrach w oczach Magnificencji czy możemy tak to zagrać. Dobrze się złożyło, że w Urzędzie Rady Ministrów pracował Pan Kazimierz Barczyk i w związku z tym mieliśmy jakby takie możliwości działania i przez Sejmową Komisję Finansów Publicznych i przez projekt rządowy i samo procedowanie tej ustawy też szło dwutorowo bo był z jednej strony projekt przygotowywany w Kancelarii Rady Ministrów, a z drugiej strony jako projekt poselski, właściwie tożsamy w treści miałem zaszczyt go sprawozdawać i złożyć go w Sejmie i go sprawozdawać. Ale ja myślę, że w tej opowieści o historii budowy Kampusu będzie tyle narracji ilu narratorów. Każdy z tego procesu pewnie co innego zapamiętał, dlatego, że to się działo na wielu płaszczyznach i trzeba może parę rzeczy spróbować sobie uzmysłowić. My dzisiaj właściwie się specjalnie nie fascynujemy i nie pochylamy się nad dużymi projektami, przy których słyszymy, jak odcinki autostrad miliard, półtora miliarda, ale wtedy kiedy nie było środków europejskich, kiedy wszystkie złotówki miały być z budżetu państwa i to bardzo trudnego budżetu państwa to mowa o tak dużych pieniądzach powodowała to, że motywowani szlachetną zazdrością posłowie z innych dużych miast gdzie były uniwersyteckie uczelnie mówili, a dlaczego tylko do Krakowa, dlaczego do nas nie. Mieliśmy takie spory z Panią Poseł, później Minister Łybacką w sprawach Poznania, ale nie tylko Poznań. I zmotywowanie dużej grupy posłów, którzy trochę wbrew własnym interesom lokalnym, skąd pochodzą i mieli zagłosować za Krakowem to była bardzo trudna operacja i operacja która musiała być budowana w takim klimacie, ja bym powiedział pewnego zrozumienia dla ich racji, ale z drugiej strony też pokazywania, że drugi w Europie Uniwersytet wymaga z takiej okazji w jakiej byliśmy szczególnego podejścia i było też wiadomo, że nauka odbywająca się w kilkudziesięciu obiektach w obrębie Starego Miasta nie jest rozwiązaniem przyszłościowym dla Uniwersytetu. Zresztą cała filozofia i cała koncepcja najpierw skupu gruntów, przecież 4 km za Błoniami, po drugie to trwało strasznie długo, to były kwestie wycen i środków na wykupy, myśmy ten proces rozmowy o Kampusie przejęli właściwie, kiedy on już był co do samej idei zaawansowany, po pierwsze grunty były już scalone. To jest pierwsza rzecz. Druga, co do której wydaje mi się jest niezwykle ważne żeby o tym powiedzieć i pamiętać to Uniwersytet dzisiaj z Kampusem jest uczelnią, która dysponuje najnowszych laboratoriami, najnowszymi technologiami, może rozwijać badania bo z całym szacunkiem dla Wydziałów Historii, dla Wydziałów Socjologii, dla całej humanistyki Uniwersytetu wszystko to co dotyczy nauk wyzwolonych wymaga po prostu zaplecza i zaplecze, które nawet dla takich powiedziałbym również około medycznych jak hodowla sztucznej skóry itd. te laboratoria to jest zupełnie coś, co jest cywilizacyjnym skokiem, co jest tak naprawdę na miarę tego co kiedyś za Kazimierza Jagiełły stało się w Krakowie z Uniwersytetem. I o tym myślę, że warto cały czas pamiętać, bo to, że był sukces, to, że wiele osób z kadry uniwersyteckiej się w to angażowało, że były takie wzloty i upadki jeżeli chodzi o nasz poziom optymizmu, o kolejne roczne transze finansowania budowy Kampusu, przecież miejmy świadomość, że dopiero w tym roku zakończyła się budowa ostatniego kompleksu laboratoriów, w związku z tym sam proces budowy trwał 20 lat, ale nie narzekam. Myślę, że warto było te 20 lat poświęcić też na to co jest przyszłością i co jest bardzo nowoczesne. Ale pamiętam takie spotkanie w Filharmonii Krakowskiej kiedy już następny Rektor Pan Prof. Franciszek Ziejka jak myśmy mówili, wydawało się, że poszedł po bandzie dlatego, że po prostu postawił Pana Prezydenta Kwaśniewskiego właściwie w sytuacji bez wyjścia. Nie mógł nie obiecać zabiegów i starań o kontynuację tego obiektu i o przyspieszenie przyznawania corocznie pieniędzy na budowę bo można było zrozumieć też pewną irytację i rozgoryczenie i zaniepokojenie Rektora Uniwersytetu, że sprawa by stanęła i nie było wiadomo co dalej, czy komuś nie przyjdzie do głowy żeby tą ustawę po prostu albo rozciągnąć w czasie w sposób taki, że ona nie dawałaby tego efektu przyspieszenia, o który nam chodziło wtedy, kiedy ustawa była tworzona tylko mielibyśmy do czynienia z sytuacją, przepraszam za to słowo, kapania po paręnaście milionów złotych i rzecz by się najprawdopodobniej skończyła tym, że mielibyśmy Kampus w wiecznej budowie i w wiecznym remoncie ponieważ też pamiętajmy, że aparatura dzisiaj starzeje się w tempie nieporównywalnie szybszym niż było to kiedyś z urządzeniami astronomicznymi czy innymi. I w związku z tym albo ten przełom miał nastąpić, albo po prostu mielibyśmy rozwlekanie w czasie i właściwie zniweczenie tego efektu, o który chodziło. I myślę, że Uniwersytet ma prawo powiedzieć, że to się udało. Chciałbym wspomnieć jeszcze o Panu Prof. Wojciechu Fronciszu, to był Prorektor Uniwersytetu, który jak mało kto z ogromną determinacją, z ogromnym zaangażowaniem jeździł, uzgadniał wszystkie kwestie związane z dograniem już i sprawy rozporządzeń i kolejnych transz środków na budowę Kampusu, pamiętam jego zaangażowanie i myślę, że wiele osób, które buduje swój dom rodzinny nie było tak zaangażowanych w tą budowę jak Prof. Froncisz z takim również wchodzeniem w detale, w szczegóły, pamiętam jak dyskusja chociażby z Instytutem Matematyki wyglądała. Miałem przyjemność rekomendować taką firmę, która przejęła całą funkcję nadzoru inwestorskiego w imieniu Uniwersytetu do budowy Kampusu i ona ten proces dokończyła, więc widocznie się sprawdziła, a jak wiemy nie było żadnych stwierdzonych nieprawidłowości przy budowach, przy przetargach co też należy odnotować jako i plus i sukces i zasługę. Ale pamiętam, że ten inspektor kiedyś mnie poprosił na rozmowę i pokazał mi projekt i mówi, słuchaj, tu jest ponad 60 % korytarzy w tym budynku, a w ogóle one są jeszcze w związku z ukształtowaniem terenu tak powiedziałbym idące jak pochylnia w dół i ja postanowiłem poprosić Pana Rektora Ziejkę o spotkanie z tym inspektorem, albowiem projekt już był zatwierdzony do budowy. I przekonaliśmy Rektora, że nie jest dobrze żeby zapamiętano go jako Rektora od pochyłych korytarzy, projekt zmieniono tak, że te proporcje funkcjonalnych pomieszczeń w stosunku do powierzchni pomocniczych były wreszcie zachowane tak jak powinny być, na przyzwoitym poziomie i nikt nie musiał się martwić, że będzie chodził po pochyłych korytarzach. Więc kolejna, nie chcą powiedzieć anegdota, taki fakt z tego, że to całe tworzenie się kolejnych etapów obfitowało w różnego rodzaju dylematy. Ja myślę, że to co jest dzisiaj, taką pewnie już wisienką na torcie to są te możliwości terapii protonowej, które w tych końcowych fazach powstały, to tworzenie izotopów, to są wszystko rzeczy, które tak naprawdę były możliwe tylko dzięki temu, że był ten początek, że etap po etapie o coraz bardziej technologicznie trudnych budynków i bardziej wyrafinowanych technologii a budowa postępowała. Więc myślę, że pomijając tą kuchnię sprzed 20 paru lat rządową i też nowelizację, bo było wydłużenie, było potem zwiększenie ilości środków, to kalendarium sejmowe pokazuje - i nie o to chodzi żeby teraz o tym mówić - tylko też chcę wyraźnie powiedzieć, że bardzo dobra współpraca ludzi nie tak podzielonych jak dzisiaj politycznie są podzieleni, ludzie, którzy słuchali co ten drugi mówi, starali się go zrozumieć, ale jak trzeba było powiedzieć, ale ja cię bardzo proszę zagłosuj za, to myślę, że to było tylko taką wartością, o której dzisiaj pewnie się nie pamięta, a trzeba byłoby chyba nie zapominać, że razem można więcej, w zgodzie można więcej i że dla Uniwersytetu i dla Krakowa było to wielkie wspólne dzieło wielu ludzi dobrej woli. Wspomniałem o szlachetnej zazdrości dotyczącej pieniędzy na budowę Kampusu, ale to nie było takie niezrozumiałe, dlatego, że każdy z posłów, szczególnie profesorów tak jak wspomniana Pani Prof. Łybacka wracał do swojego środowiska i wiadomo, że będzie pytany o to, a co załatwiłeś dla Poznania, co załatwiłeś dla Gdańska, co załatwiłeś dla Wrocławia i trzeba powiedzieć, że udało się nie targować, to znaczy, że nie było tak, że teraz my wam za rok coś dołożymy, coś damy dlatego, że te środki na inwestycyjne działania Ministerstwa Nauki były naprawdę bardzo małe. Chcę powiedzieć, że tutaj jak Pan Rektor zabiegał z pełną nieśmiałością o to żeby popierać ich wniosek o 30 mln to to już było wydarzenie tutaj w skali krakowskiej. W związku z tym te 600 z całą pewnością było szokiem, ale myślę, że też było szansą bo myślę, że gdybyśmy zabiegali o 250 mln to byśmy ich nie dostali. To była kwestia takiej socjotechniki, zbudowania tego skojarzenia 650 lat i Uniwersytet, takim jubileuszem nikt się pochwalić nie mógł, w związku z tym to wszystko jakoś razem pozwalało na przełamanie takiego powiedziałbym takiej sejmowej kuchni bo cokolwiek by nie powiedzieć ważna była decyzja Premiera, ważne było stanowisko rządu jako takiego, pamiętajmy jeszcze, że w tym wszystkim był Minister Finansów, który jak się domyślać można taką kwotę uchwalić można, w tym roku jej całej nie dajemy tylko kawałek, w związku z tym jakoś to się rozciągnie w czasie. Jak zawsze ministrowie finansów kombinują i te kombinacje potem okazały się faktem, ale dopiero po latach, kiedy zmniejszano te kwoty, wydłużano okres obowiązywania ustawy, ale też ważny jest finał. W związku z tym ja myślę, że dzisiaj chyba to byłoby niemożliwe żeby się tak dogadać i stworzyć jakiś taki wspólny front, zawsze jednak było tak, że tam skąd był Minister Edukacji to było pewne ciążenie, było pewne zabieganie, ale można powiedzieć, że te targi odbywały się, czy te negocjacje, czy te konsultacje, targi wycofuję, jednak odbywały się w takim klimacie wzajemnego zrozumienia. I to co się obserwuje teraz w dyspucie sejmowej wydaje się, dla mnie zawsze jest źródłem radości, że już tam mnie nie ma. Warto podkreślić i doprecyzować, że procedowanie tego projektu ustawy wyglądało tak, że Pan Poseł Kazimierz Barczyk złożył do Pana Ministra Wittbrodta projekt ustawy, a w porozumieniu z nim tożsamy projekt jako poselski złożyliśmy do Laski Marszałkowskiej. I jak powiedziałem miałem zaszczyt być sprawozdawcą tego projektu. Ja myślę, że Ministrowie Finansów, którzy pewnie boleli nad tym, że trzeba wydać pieniądze na budowę Kampusu gdyby jednak zrobili sobie taki rachunek, po pierwsze jakąś część z tych pieniędzy odzyskali w postaci VAT-u, jaką część odzyskali w postaci CIT i PIT od tysięcy robotników, którzy ten Kampus budowali jak również jakie korzyści gospodarce przynoszą te badania, które tam są dzisiaj robione w tych najnowocześniejszych laboratoriach to ja sądzę, że nie miałby powodów do tego żeby mieć skwaszoną minę, powinien raczej mówić, zrobiłem super interes dając te pieniądze. Po całej serii uzgodnień bardzo zresztą skomplikowanych i zniuansowanych w październiku 2000 roku opracowany przez Pana Barczyka projekt został złożony do Ministra Wittbrodta, a równocześnie tej samej treści został złożony do Laski Marszałkowskiej jako projekt poselski, który miałem zaszczyt sprawozdawać.

Rok 2017, część II