Tadeusz Marek
WypowiedziW dwóch kadencjach Pana Rektora Koja byłem Prorektorem, 1993-1999, w minionym stuleciu, co zawsze mnie cieszy, że to w minionym wieku, wykształcenie psycholog, ale właściwie zajmuję się w tej chwili mózgiem, neurobiologią, neuroobrazowaniem, kieruję grupą neuroobrazowania na Uniwersytecie Jagiellońskim, cóż ja mogę powiedzieć na temat wielkiego Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. To był okres przełomowy myślę, on był nie tylko przełomowy z tego punktu widzenia, że Uniwersytet był w stanie sięgnąć po dotacje duże i rozpocząć budowę III Kampusu i to była zasługa Rektora Koja, ale jest jeszcze coś innego w tym wszystkim. Mianowicie te dwie kadencje Rektora Koja to była zmiana mentalności Uniwersytetu, nagle Uniwersytet zrozumiał pierwszą rzecz, że w tym kraju już się nie drukuje pieniędzy, nie dodrukowuje się, w związku z tym nie ma darmowych lunchów, to była taka pierwsza rzeczywistość bardzo mocna. I druga sprawa to, co wprowadził Rektor Koj to elastyczne zarządzanie, elastyczne myślenie o rzeczywistości przy jednoczesnym zachowaniu celu działania z bardzo małym marginesem tolerancji na jakiekolwiek ustępstwa. W związku z tym jak zrodziła się myśl budowy Kampusu to bywałem często wtedy, jako Prorektor w gabinecie Rektora, było takie myślenie o Kampusie i myślenie o tym, żeby zbudować Uniwersytet. To, czym się charakteryzował Rektor Koj miało jedną cechę, która zapewniała mu dozgonną wierność wszystkich pracowników, a mianowicie był szczery, rzetelny i było wiadomo, że wszystko, co robi, robi dla dobra Uniwersytetu. I tu się wszystko zaczynało i tu się kończyło, nikt nie miał wątpliwości. Ja tak między kolegami ukułem takie określenie chyba nawet o tym nie wiedział, że to jest taka żelazna ręka w jedwabnej rękawiczce. I to tak było, bo jeżeli coś chciał to właściwie czuliśmy ten uścisk, ale on nie był bolesny. I powoli ten uścisk przechodził w coś takiego, że właściwie to tak należy zrobić. Był niesłychanie szybki, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji. Pamiętam jak razem z Rektorem Szymoński poszliśmy do niego, bo pojawiła się możliwość stworzenia na Uniwersytecie kierunku studiów najpierw zarządzania i ekonomii gdzie Uniwersytet bez przerwy chciał kiedyś ten kierunek otworzyć i to przez lata nie wychodziło. Pojawiły się dodatkowe jakieś pieniądze z uczelni amerykańskich i poszliśmy do Rektora myśląc, że to rozpoczynamy kampanię przekonywania go o tym jak to będzie. Jaka sprawa, Panie Rektorze tu jest grupa inicjatywna żeby stworzyć zarządzanie na Uniwersytecie Jagiellońskim, super, a jakie konsekwencje, jakie plusy, jakie minusy. Dwie minuty, powiedział tworzymy, nie zdążyliśmy nawet kawy wypić. Później okazało się, że to była decyzja, która była dość ważna dla Kampusu ponieważ na Kampusie powstał Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej, bardzo duży budynek, który kiedyś chyba wygrał nawet, Mister Małopolski był jeśli dobrze pamiętam. Więc tego typu działania Rektora właściwie zapewniły sukces budowy Kampusu ponieważ on bardzo szybko podejmował decyzje, w bardzo szybko zmieniającym się już wtedy świecie. Warunki finansowania, warunki przetargu zmieniały się jak w kalejdoskopie i on był w stanie trafnie podjąć decyzję. Ja sobie nie przypomina, żeby on podjął błędną decyzję i to było niesamowite, bo wiele lat już później uczyłem studentów na temat technik zarządzania i startowaliśmy, bo wtedy nie było innej możliwości, z takiej techniki, która do tej pory funkcjonuje, a mianowicie to jest technika biurokratyczna. Wszystko musi być zgodne z regułami, jak jest zgodne z regułami to jest dobrze. I po 40 latach pracownik dostaje medal i na ścianę dyplom i jakiś tam dodatek specjalny do pensji, który się nazywał nagrodą. I nagle pod koniec XX wieku pojawiły się organizacje tzw. zwinne, które się zmieniały z kwartału na kwartał, z roku na tok i to co ja zobaczyłem to Rektor Koj kierował tym Uniwersytetem właśnie jak organizacją zwinną, ta organizacja bez przerwy się dostosowywała do tych warunków, które były na zewnątrz, dostosowywała się do sposobu finansowania. I to się tak łatwo mówi, że teraz to jest dość powszechne, ale wtedy naprawdę była inna mentalność. Rektor Koj był tą osobą, która przeforsowała na Uniwersytecie, teraz to brzmi jak bajka o żelaznym wilku, to, że pieniądze zaczęły być wpłacane na konto pracowników, a nie przynoszone do kasy i każdy sobie odbierał te pieniądze. Więc cały szereg tego typu decyzji podjętych przez niego później skutkowało tym, że można było w ogóle budować Kampus bo zmienił się sposób myślenia. Mało tego, to jest jeszcze taki typ zarządzania inny, a mianowicie analiza punktów przełomu albo zarządzanie tzw. ofensywne gdzie organizacja patrzy w jaki obszar może wejść żeby mieć profit, a co to znaczy profit, rozwijać się, żeby się rozwijać. I takim przykładem jest właśnie zarządzanie, o którym wspomniałem. Zarządzania na Uniwersytecie nie było, jeżeli zobaczymy jaka to jest dynamika zmian to to jest nieprawdopodobne w ponad 600-letnim organizmie, który raczej powinien być zastałą organizacją. To, co Rektor potrafił zrobić to potrafił to przełamać, to jest kilkanaście lat i powstał nowy wydział, który jest jednym z najlepszych w Polsce, świetnie funkcjonuje, jest wielotematyczny i bez wątpienia to jest decyzja Rektora Koja. To jest też jego odważna decyzja, żeby ten Wydział właśnie ulokować na Kampusie, żeby też pieniądze na ten Wydział znaleźć w tej całej dotacji. Ideą było to żeby budować Kampus, w którym będą się rozwijać badania interdyscyplinarne. I wbrew różnym trendom, które się pojawiają na zewnątrz Uniwersytetu myślę, że ta idea w dalszym ciągu jest realizowana wbrew pewnym regułom biurokratycznym, które Uniwersytet dotykają. W mentalności ludzi, którzy są na tym Kampusie, chemia, fizyka, informatyka stosowana, biotechnologia, wreszcie zarządzanie, że w mentalności tych ludzi jest to, że wartością Uniwersytetu XXI wieku jest interdyscyplinarność, bo jeżeli nie to Uniwersytet przestanie się rozwijać. Są budynki, one są świetnie wyposażone w sprzęt i to też jest zasługa tego ducha, który tchnął Rektor w Kampus i w myślenie tych ludzi, którzy tam są. Na początku oczywiście były opory, były opory tego typu, że koledzy mówili, a to tak daleko nie będziemy jeździć, bo zanim tramwajem dojedziemy, nie przewidywano, że jednak ten szybki tramwaj będzie zrealizowany i że będzie tam można szybko dojechać, w tej chwili nie ma problemu. Powiedziałbym, że jest to jakaś chluba Uniwersytetu, jeżeli mamy gości zagranicznych to właśnie podziwiają, że jest taki Kampus. Ja noszę się z takim zamiarem od pewnego czasu żeby porozmawiać z Dziekanem Wydziału Biofizyki, Biochemii i Biotechnologii, żeby taki malutki placyk, który tam jest nazwać imieniem właśnie Rektora Koja, to nie jest olbrzymi plac, może by tego nie chciał, ale ja myślę, że to powinniśmy zrobić, jeszcze my, którzy pamiętamy jego zasługi dla Krakowa, dla całego Krakowa, bo to też nie jest tak, że jest Uniwersytet, który jest wyosobniony z miasta czy wyosobniony z Małopolski. Rektor potrafił utopić tą ideę Uniwersytetu, zanurzyć ją w środowisku i to też była gwarancja sukcesu. Więc tak sobie myślę, że jakieś takie malutkie popiersie z brązu tam Rektora powinno stanąć i ten placyk tak się powinien nazywać. Ja muszę powiedzieć, że osobiście od Magnificencji uczyłem się Uniwersytetu, uczyłem się rzetelności, uczyłem się otwartości, wszystko było na stole. Jeżeli coś mu się nie podobało to mówił, ale jednocześnie był otwarty na argumenty. Mówił otwarcie, ja tego nie chcę, bo wydaje mi się; że to nie jest słuszne. To rozmawialiśmy, mówił, to przekonaliście mnie, nie w 100 %, ale w 80 %, a to wystarczy czyli będziemy to tak realizować. Potrafił przyjmować argumenty innych ludzi. I to też jest rzadkie wśród menadżerów w tej chwili, bo bardzo często menadżerowie uważają, że oni wiedzą najlepiej, podejmują decyzje i na tym się sprawa kończy, później są kłopoty oczywiście jakieś. Menadżer XXI wieku modelowy, który potrafił z jednej strony być niesłychanie liberalny, a z drugiej strony ta żelazna ręka w jedwabnej rękawiczce. I teraz jest pewien, taka cienka sprawa, a mianowicie, jeżeli pracuję w firmie i mam takiego szefa, który raz jest bardzo liberalny i właściwie ja mogę wiele zrobić, a następnego dnia przychodzi i mówi, to musi być zrobione na jutro na 15.00, to ja zaczynam mieć podejrzenia, że ta osoba jest fałszywa, że ona po prostu tak udawała tylko, że jest taka liberalna, jest jeden warunek, kiedy nie podejrzewam, kiedy wiem, że ten ktoś robi to wyłącznie dla dobra organizacji. I Rektor Koj to miał i myśmy to wszystko wiedzieli. W związku z tym nie było, mógł z nami robić, co chce, był modelowym menadżerem, jeżeli by powiedział, że skaczemy przez okno to byśmy wyskoczyli przez okno, bo wszyscy wiedzieli, że on to robi nie dla jakichś partykularnych interesów, dla jakichś gierek tylko to było robione dla dobra Uniwersytetu, dla dobra Małopolski, dla dobra Polski. I to było jasne od samego początku, nie było żadnych grup, które, on tu miał interes, on tu miał interes, tego w ogóle nie było. I to myślę, ta jego osobowość, szczerość naprawdę trzeba docenić, że osobowość menadżera w tym konkretnym przypadku to był duży procent sukcesu tego, że ten Kampus powstał, że on stoi i że jest świetny, jest chlubą Małopolski tak naprawdę. Oczywiście musi się rozwijać dalej, ale to już następne pokolenia będą o to dbać i myślę, że będą dobrze dbać, bo już mają w umysłach tą zmianę mentalną, którą zasiał Rektor Koj. Takie mam wspomnienie o moim szefie. I to super, super facet, tak to powiem na koniec. Takim osobnym fleszem, który mam to jest aktywność Rektora Koja w obszarze kontaktów z posłami i z rządem ówczesnym. I tutaj taką osobą wiodącą z tamtej strony był Kazimierz Barczyk, który właściwie był takim dobrym duchem tego przedsięwzięcia, Rektor Koj miał piękną ideę, natomiast Kazimierz Barczyk wyraźnie pełnił rolę praktycznego organizatora. I złożenie tych dwóch elementów dało podstawę ekonomiczną czyli możliwość ubiegania się o pieniądze, które, niestety za darmo Kampusu nie można było zbudować i to wcale nie były małe pieniądze i powiedziałbym, że to była gra długodystansowa, to było kilka gemów, tych pieniędzy przybywało, ubywało, albo inwestycja nie zdążyła się zrealizować, trzeba było je przesuwać, więc to cały szereg takich działań był i tu muszę powiedzieć, że Rektor Koj był heroiczny, bo to były wyjazdy do Warszawy, to było przyjmowanie posłów, rozmowy z Premierem, przyjmowanie Premiera w Krakowie i to wszystko razem jak gdyby funkcjonowało bo były dwie strony, był Rektor Koj i był Kazimierz Barczyk po drugiej stronie, więc chwała mu też za to też mam w pamięci, że coś takiego się działo. I oczywiście, że ktoś może powiedzieć, że to był obowiązek Rektora Koja, i tak i nie, bo trzeba było prowadzić Uniwersytet, zmieniać Uniwersytet i jeszcze walczyć czy też zabiegać właśnie o te fundusze, które są na zewnątrz. I on to potrafił robić i tak się zastanawiam jak on to robił bo doba ma 24 godziny, i to jest jeszcze taki problem, ale on to po prostu potrafił robić, był świetnie zorganizowany. Więc to jeszcze taki pragmatyczny element, pragmatyczna wizja na Rektora, wielkiego Rektora, jednego z największych Rektorów Uniwersytetu, moim zdaniem.
Rok 2019, część X