Zbigniew Bąk
WypowiedziNa Uniwersytecie Jagiellońskim zacząłem pracować w 1967 roku, zawsze pracowałem w administracji przez 40 parę lat i z tego okresu pamiętam najróżniejsze zdarzenia. Pod koniec lat 90-tych idea, powstała idea budowy Kampusu, III Kampusu Uniwersyteckiego w Pychowicach. W działach władz uniwersyteckich oraz tego otoczenia, środowiska uniwersyteckiego to była konieczność, bo trzeba żeby taki obiekt, jako, że Uniwersytet dusił się w Krakowie, żeby powstał taki obiekt. Koncepcje były różne, w końcu jakoś wypracowano, władze uniwersyteckie, władze samorządowe, działacze ówcześni, młodzi, wypracowano taką koncepcję ażeby stworzyć III Kampus uniwersytecki, pierwszy to Stare Miasto, drugi to okolice Reymonta, Piastowskiej i trzeci to ten na Pychowicach. I wtedy spotkałem Kazia Barczyka, którego znałem od lat studenckich, jako entuzjastę takiego projektu, mimo, że niewielu wierzyło, że to uda się zrobić za naszego życia czy najbliższej przyszłości, ale Kazimierz okazał się takim lobbystą, jako wysokiej klasy Poseł, chodziło o ustawę, która by gwarantowała finanse na budowę tego III Kampusu, teraz to tak myślę, wtedy może nie znałem tego słowa lobbysta i on był głównym lobbystą tego pomysłu. Bywał bardzo często, ja, jako urzędnik spotykałem go na tzw. rektorskim korytarzu gdzie Rektorem był Prof. Koj, Prorektorem Prof. Franciszek Ziejka, Kaziu nie czekał nigdy na Rektora, bo był przyjmowany, jako przyjaciel Uniwersytetu, wychowanek Uniwersytetu i ten właśnie lobbysta, entuzjasta, Poseł na Sejm i UJ miał swojego człowieka wtedy w Sejmie. Myślę, że znając Kazia to miał też i swoich ludzi w tym Sejmie i teraz jak tak sobie ja wyobrażam, że jakby nie Kazek Barczyk to ta ustawa, która ciężko przechodziła, chociażby z tego powodu, że nie wszyscy na samym Uniwersytecie wierzyli w to, że to się uda zrobić, jakoś potrafił w tej Warszawie przekonać wiele ważnych osób, ażeby to zostało uchwalone. I to się udało. Pamiętam atmosferę i klimat tamtych dni, tamtych czasów, kiedy wcale nie było pewne, że ta ustawa zostanie przegłosowana i że to się stanie faktem. Nerwowość i jakaś taka niepewność czy to się uda, czy się nie uda udzielała się nie tylko władzom UJ, które może nie wszystkie wierzyły w to, że to będzie coś takiego, ale i pracownikom, administracji żeby się udało. Teraz można by powiedzieć, wszyscy trzymaliśmy kciuki za tym żeby to zostało uchwalone. Ulga była wielka i entuzjazm, udało się, dla mnie było to, że Barczyk wywalczył, bo on był dla mnie, pewnie było innych wielu, ale Barczyk był i pozostał tym, który jako symbol tej ustawy, tego finansowania, potem tak sobie ja myślałem, że należałoby po zakończeniu tej budowy Barczykowi jak nie pomnik, nie posąg, ale ławeczkę jakąś w Krakowie ustawić, ażeby jego sukcesy, jego zabiegi zostały jakoś uwiecznione na tej ławeczce, ponieważ pomniki bywają czasem zrzucane, ale ławeczki trwają w Krakowie.
Rok 2019, część XI